Nasz pobyt w Platja de Gandia połączyliśmy z jednodniową wycieczką do Walencji. Tym razem odkrywamy tajemnice największego w Europie oceanarium i łączymy to ze spacerem po futurystycznych Ogrodach Turii. Po raz drugi zaglądamy do Walencji dzień przed lotem powrotnym, by poznać jej historyczne centrum. W tym poście opiszemy praktyczne wskazówki dotyczące biletów, transportu i cen, a także listę miejsc, które zachwycą zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dowiedz się, jak najlepiej zaplanować krótki pobyt w Walencji!

Jeśli interesuje Was tematyka związana z podwodnym światem, Oceanogràfic w Walencji jest miejscem zdecydowanie wartym odwiedzenia. Jako największe akwarium w Europie, jest to miejsce, w którym bez problemu można spędzić cały dzień. Ogromną zaletą jest różnorodność spotykanych tam zwierząt, od delfinów i białuch po rekiny, pingwiny, żółwie i różne gatunki ryb. To miejsce urzeka gości w każdym wieku, promując jednocześnie zrównoważony rozwój i świadomość ekologiczną.

Przy tak dużej liczbie atrakcji trzeba zaplanować tutaj przynajmniej pół dnia, aby w pełni nacieszyć się tym miejscem. Park jest podzielony na strefy odzwierciedlające najważniejsze ekosystemy na naszej planecie (min. obszar Śródziemnomorski, tropikalny, oceany, Antarktyka, Arktyka). Jedną z największych atrakcji są podwodne tunele, w których zwiedzających otaczają zapierające dech w piersiach widoki rekinów i płaszczek przepływających z gracją nad głowami spacerujących w środku ludzi. Te tunele to czysta magia, ale bywa w nich dość tłoczno, a ruch turystów odbywa się tylko w jednym kierunku, więc warto zwrócić na to uwagę. Manty pływające nad naszymi głowami wyglądały bardzo dostojnie w swoich ruchach. Od groźnych drapieżników dzieli turystów jedynie kilka centymetrów hartowanego szkła. Udało nam się dostrzec kilka gatunków rekinów, a nasza córka była zahipnotyzowana akwarium, w którym olbrzymie żółwie pływały w towarzystwie zabawnej foki.

Mój osobisty faworyt? Bieługi! Te urocze, niezwykle inteligentne i towarzyskie walenie są punktem obowiązkowym każdej wizyty. W czerwcu tego roku Oceanogràfic uratowało dwie białuchy z ogarniętej wojną Ukrainy. Jest to jedyna placówka na kontynencie, która hoduje białuchy i była w stanie pomóc w tej bardzo trudnej operacji ratunkowej. Obecnie nowe białuchy przechodzą rekonwalescencję i aklimatyzację w oddzielnych strefach, które nie są dostępne dla publiczności.

Zbiorniki z meduzami niemal hipnotyzowały zwiedzających swoimi pełnymi wdzięku, harmonicznymi ruchami. Ich długie wypustki w połączeniu z kolorowym oświetleniem wyglądały bardzo imponująco. Choć fascynujących zwierząt nie brakuje, nie bądźcie zdziwieni, jeśli niektóre wybiegi, jak np. ten dla krokodyli, okażą się nieco rozczarowujące, nam podczas wizyty udało się dostrzec tylko jednego, leżącego bez większego ruchu krokodyla.

Dla rodzin z dziećmi główną atrakcją jest pokaz delfinów. Zazwyczaj odbywają się trzy pokazy dziennie i zalecamy przybycie co najmniej 20–25 minut wcześniej, aby zająć dobre miejsca, choć niektóre opinie wskazują na to, że w szczycie sezonu spektakle zapełniają się znacznie szybciej. Sam pokaz trwa niecałe 20 minut i jest zarówno zabawny, jak i edukacyjny, a na dużym ekranie wyświetlane są angielskie napisy dla osób nie mówiących po hiszpańsku. Obserwowanie interakcji trenerów z tymi inteligentnymi stworzeniami było czystą przyjemnością, a skupienie się na kwestiach środowiskowych zamiast na wymyślnych sztuczkach sprawiło, że był to jeszcze bardziej wartościowy pokaz. Choć nie ukrywam, że wydał się nam bardzo krótki (jednak w sam raz przy małych dzieciach).

Przy wejściu do oceanarium znajdują się punkty ze szczegółową mapą tego miejsca i warto jedną ze sobą zabrać. Oszczędziło to nam czas i ułatwiło zwiedzanie. Układ parku jest intuicyjny, ale do zobaczenia jest mnóstwo atrakcji, a mapa daje pewność, że nie ominiecie żadnej z nich. Dodatkowo do podziemnych akwariów można wejść w jednym miejscu, a wyjść w zupełnie innej części parku, co sprawiało, że momentami czuliśmy się nieco zdezorientowani. Jeśli Wasz maluch korzysta z wózka, będziecie musieli znaleźć windy zjeżdżające do każdej strefy podziemnej, a podczas pokazu delfinów pozostawić wózek w małym, wyznaczonym do tego miejscu.

Na terenie Oceanogràfic znajduje się wiele punktów gastronomicznych (większość z dość słabymi opiniami), ale ceny są wyższe niż te w restauracjach na mieście. Oficjalnie nie można wnosić własnego jedzenia, choć wielu odwiedzających ma ze sobą drobne przekąski (szczególnie gdy park zwiedzamy z małym dzieckiem). My zjedliśmy swoje drugie śniadanie podczas spaceru ze stacji metra i to rozwiązanie sprawdziło się idealnie (choć i tak mieliśmy ze sobą dodatkowe małe przekąski, nie do końca przestrzegając zasad parku). Automaty z napojami rozmieszczone w wielu miejscach na terenie oceanarium pozwalają szybko się orzeźwić w upalne dni. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego, podwodna restauracja Submarine Restaurant oferuje unikalne doświadczenie kulinarne, ale pamiętajcie o rezerwacji z wyprzedzeniem.

Po długiej wizycie w Oceanogràfic udaliśmy się w stronę stacji kolejowej, pokonując cały dystans pieszo i podziwiając po drodze piękne ogrody Jardín del Turia, które ciągną się obecnie na długości ponad 8 km i powstały w osuszonym korycie rzeki o tej samej nazwie. Szereg budynków o unikalnym designie, w tym Muzeum Nauki, Pałac Sztuki i kino IMAX, zrobił na nas piorunujące wrażenie! Muzeum Nauki jest szczególnie znane, ale na jego zwiedzenie potrzebowalibyśmy kolejnego dnia, a poza tym mogłoby nie być najlepszym wyborem dla naszego prawie trzyletniego malucha. Pałac Sztuki im. Królowej Zofii to królewska opera w Walencji, a także miejsce koncertów, baletu i spektakli teatralnych. Można go zwiedzać z przewodnikiem. Myślę, że dużo uroku temu miejscu dodaje woda, która otacza każdy z budynków i sprawia że klimat tego miejsca jest bardzo relaksujący.

Zwiedzanie reszty miasta pozostawiliśmy na ostatni dzień przed lotem powrotnym do Belgii. Zarezerwowaliśmy jeden nocleg w centrum miasta, blisko stacji metra Turia, aby następnego dnia rano łatwo dotrzeć na lotnisko. Po zostawieniu bagaży w apartamencie udaliśmy się w stronę starego miasta.

Pierwszym przystankiem był spektakularny targ Mercat Central de València. Ten piękny targ oferuje szeroki wybór jedzenia: mięsa, owoców morza, wypieków, przypraw i serów a także gotowych posiłków, które można skosztować na miejscu. Otwarty w 1928 roku, charakteryzuje się unikalnym połączeniem żelaza, szkła i ceramiki, a jego centralna kopuła sięga prawie 30 metrów wysokości! Zdecydowanie warto go odwiedzić.

Tuż naprzeciwko targu znajduje się La Lonja de la Seda, historyczne miejsce handlu, które rozkwitało w czasach świetności walenckiego handlu jedwabiem. Wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, giełda prezentuje zachwycającą architekturę późnego gotyku. Choć sami jej nie zwiedziliśmy, nasi znajomi bardzo ją polecali, podkreślając piękny sufit i skręcone kolumny w głównej hali. Znajduje się tam również uroczy dziedziniec z małym ogrodem drzew pomarańczowych.

Kolejnym przystankiem był Plaça de l’Ajuntament, przy którym znajduje się ratusz w Walencji, poczta główna i kilka zabytkowych, pięknych banków. Plac ten jest popularnym miejscem spotkań mieszkańców i turystów, ponieważ stanowi węzeł dla wielu linii autobusowych. Stoiska z kwiatami i fontanna dodają uroku tej dużej, tętniącej życiem przestrzeni.

Kierując się w stronę głównej katedry, minęliśmy intrygujący budynek, którym okazało się Museu Nacional de Ceràmica i de les Arts Sumptuàries González Martí (Narodowe Muzeum Ceramiki i Sztuki Zdobniczej). Jego oszałamiająca barokowa fasada natychmiast przykuła naszą uwagę. Choć nie mieliśmy czasu na zwiedzanie wnętrza, okazało się, że muzeum oferując darmowe wejście w weekendy i liczne zniżki. Sądząc po doskonałych opiniach, wydaje się miejscem wartym odwiedzenia.

Byliśmy mile zaskoczeni po dotarciu na Plaça de la Reina, odkrywając zraszacze wodne, które oferowały orzeźwienie w upalne dni. Położony tuż obok kultowej katedry w Walencji plac został niedawno odnowiony i jest otoczony kawiarniami, restauracjami oraz sklepami, co czyni go idealnym miejscem na posiłek lub drinka

Katedra w Walencji, znana również jako Katedra Świętego Kielicha, to jeden z najbardziej ikonicznych zabytków miasta. Większość gości przychodzi zobaczyć naczynie, które według wierzeń było używane przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, a które przechowywane jest w dedykowanej kaplicy. Można tu zaobserwować różne style architektoniczne, co jest wynikiem długo trwającej renowacji.

Fontanna Turia na Plaza de la Virgen, znajdująca się tuż przed bazyliką Matki Bożej Opuszczonych, jest personifikacją rzeki Turia. Fontanna przedstawia osiem rzeźb kobiet symbolizujących osiem głównych kanałów irygacyjnych (acequias), które rozprowadzają wodę z Turii na okoliczne pola. Sam plac jest zachwycający, otoczony historycznymi budynkami. Jego żywa atmosfera i bogata historia sprawiają, że jest to obowiązkowy punkt wizyty w sercu miasta.

Jeśli szukasz spokojnej oazy z dala od zgiełku i upału, idealnym miejscem będzie ogród botaniczny Jardí Botànic de la Universitat de València. Choć podczas naszej sierpniowej wizyty okres bujnego kwitnienia roślin już się kończył, wciąż imponował nam różnorodnością roślin. Stare arboretum to kolejna perełka, wysokie drzewa posadzone dziesiątki lat temu urosły do ogromnych rozmiarów, a niektóre nawet przebijają dachy pobliskich konstrukcji. Spacer po tej okolicy przypomina wejście do magicznego lasu. To idealne miejsce na ucieczkę przed letnim upałem Walencji, z mnóstwem zacienionych miejsc siedzących pod rozłożystymi koronami drzew.

Piszę ten wpis po katastrofalnych powodziach, które nawiedziły wschodni region Hiszpanii oraz Walencję, pod koniec października. To naprawdę smutny widok, gdy widzi się zdjęcia i nagrania ludzi uwięzionych w pojazdach, budynkach i garażach podziemnych, całkowicie zaskoczonych przez opady, które w ciągu kilku chwil zamieniły ulice w rwące rzeki. Przyczyną tego tragicznego zdarzenia były rekordowe opady: w ciągu zaledwie ośmiu godzin spadło tyle deszczu, co zazwyczaj przez cały rok.

Kiedy odwiedzaliśmy Walencję kilka miesięcy temu, myśl o takiej katastrofie nawet nie przeszła nam przez głowę. Miasto wydawało się tak tętniące życiem, słoneczne i silne. Jednak natura miała inne plany, a ja uświadamiam sobie teraz, jak nieprzewidywalny potrafi być świat. Ta tragedia podkreśla rosnący wpływ zmian klimatycznych, w wyniku których ekstremalne zjawiska pogodowe stają się niepokojąco częstsze i bardziej intensywne. Można mieć tylko nadzieję, że władze potraktują to jako wezwanie do działania, ulepszając systemy wczesnego ostrzegania. Zniszczenia wykraczają poza ludzką tragedię: infrastruktura, mosty i budynki użyteczności publicznej zostały poważnie uszkodzone, a ich naprawa potrwa kilka lat.

Informacje praktyczne:

  • Z lotniska w Walencji do centrum dojedziesz metrem linią 3 lub 5 (ok. 21 minut do stacji Xàtiva, strefa AB+). Bilet kosztuje 5,80 €.

  • W poprzednim poście opisaliśmy, jak dotrzeć z Walencji do Platja de Gandia, szczegóły znajdziesz tutaj. Po dojechaniu na stację kolejową Nord wzięliśmy metro z pobliskiej stacji Xàtiva w kierunku stacji Ayora, skąd spacerem (niecałe 2 km) doszliśmy do Oceanogràfic. Nie jest to najszybszy z możliwych sposobów, aby się tam dostać, ale spacer po mieście był przyjemny i ograniczył liczbę przesiadek. Po wyjściu z oceanarium zauważyliśmy tramwaj zaraz przed wejściem, którym można dojechać do centrum w 15 minut – byłaby to szybsza alternatywa.

  • Transport w mieście: Dzieci poniżej 10 lat podróżują bezpłatnie z dorosłym posiadającym ważny bilet na przejazd. Karta SUMA 10 (10 przejazdów w strefie A) w strefie A kosztuje 9 €. Może z niej korzystać kilka osób jednocześnie.

  • Oceanogràfic - 34,70 € za osobę dorosłą przy rezerwacji online z kilkudniowym wyprzedzeniem na konkretny przedział czasowy. Oznacza to, że wejście będzie możliwe dopiero od godziny wybranej podczas zakupu, a na terenie oceanarium można zostać aż do zamknięcia. Kupiliśmy bilety na godzinę 10:00 i weszliśmy przed 11:00, ale obok nas były osoby, których nie wpuszczono z biletami na 12:00, więc ważne jest, aby mądrze wybrać godzinę wejścia. Ceny różnią się w zależności od dnia i okresów świątecznych. Cenna wskazówka: jeśli planujecie wizytę w szczycie sezonu letniego (lipiec/sierpień), postarajcie się dotrzeć na miejsce tuż po otwarciu parku o 10:00. Pierwszy pokaz delfinów około godziny 11:00 jest mniej zatłoczony, więc warto obejrzeć go na początku dnia. dnia.

  • La Lonja de la Seda de Valencia - Wstęp 2, mały budynek, więc 30 minut wystarczy na zwiedzanie.

  • Botanical Garden - 3 €, bezpłatnie dla małych dzieci. Warto zarezerwować sobie około 2 godzin na spokojny spacer. Podczas naszej wizyty nie było tłoczno.