Ponte de Lima – najstarsze miasto Portugalii i dwa piękne szlaki wśród natury
Monika Suchoszek
Kolejne dwa dni spędziliśmy na zwiedzaniu Bragi oraz bardziej turystycznego Guimarães, znanego jako „kolebka Portugalii”. Oba miasta odwiedziłam już w grudniu 2024 roku i możecie o nich przeczytać w moim wcześniejszym wpisie Magiczna wizyta w Bradze i Guimarães. Tym razem jednak niezwykle miło było zobaczyć te same miejsca w zupełnie innej scenerii. Wszędzie kwitły piękne wiosenne kwiaty, które dodawały miastom intensywnych kolorów i sprawiały, że tętniły życiem. W grudniu panowała tam magiczna świąteczna atmosfera, a drzewa pomarańczowe uginały się od owoców, dlatego obie pory roku mają swój niepowtarzalny urok.
Ponieważ zatrzymaliśmy się w samym centrum Bragi, mogliśmy bez problemu spacerować po mieście również wieczorami, wychodząc na kolację i podziwiając piękne place pełne kolorowych kwiatów. Oprócz zwiedzania samego miasta odwiedziliśmy także Bom Jesus do Monte oraz Sanktuarium Matki Bożej z Sameiro, a wszystko udało nam się zobaczyć w ciągu jednego dnia.
W dniu, w którym pojechaliśmy do Guimarães, pogoda była zdecydowanie najgorsza. Rano padał deszcz, choć prognozy zapowiadały późniejszą poprawę, więc postanowiliśmy mimo wszystko pojechać. Podczas mojej poprzedniej wizyty nie udało mi się zobaczyć Sanktuarium Penha, dlatego tym razem właśnie tam skierowaliśmy się najpierw. Dla wielu odwiedzających jest to znacznie więcej niż tylko sanktuarium, to jeden z głównych terenów rekreacyjnych Guimarães, gdzie mieszkańcy przychodzą na spacery, pikniki i odpoczynek z dala od miejskiego zgiełku.
Choć pogoda nie pozwoliła nam podziwiać widoków, od razu było widać, że góra Penha oferuje znacznie więcej niż samo sanktuarium. Wokół kościoła znajdowały się tablice informacyjne opisujące szlak pieszy PR3, a także miejsca piknikowe, gdzie można odpocząć w otoczeniu przyrody. Cały teren porasta las, pomiędzy którym wyrastają imponujące granitowe formacje skalne, tworząc krajobraz wręcz idealny do dłuższego spaceru i odkrywania okolicy.
Zauważyliśmy liczne ścieżki prowadzące pomiędzy ogromnymi głazami i przez las. Od razu pomyśleliśmy, że warto tu wrócić w słoneczny dzień, aby w pełni nacieszyć się panoramą Guimarães i okolicznych wzgórz. Było ponuro i ciemno, a podczas spaceru wokół sanktuarium ponownie zaczął padać deszcz. Szybko wróciliśmy więc do samochodu. Na szczęście, gdy dotarliśmy do miasta, opady ustały, a późnym popołudniem mogliśmy nawet cieszyć się słońcem.
Następnego dnia naszym celem było udanie się na północ od Bragi, w okolice Ponte de Lima. Plan zakładał połączenie zwiedzania tego średniowiecznego miasteczka z dwoma krótkimi pieszymi wycieczkami. Dzień rozpoczęliśmy od wizyty w chronionym krajobrazie lagun Bertiandos and São Pedro de Arcos Lagoons Protected Landscape. Zaparkowaliśmy obok centrum dla odwiedzających, gdzie stał duży autobus szkolny. Okazało się, że grupa dzieci uczestniczyła tam w zajęciach terenowych.
Dzieci przebywały wewnątrz centrum, do którego zajrzała również nasza córka, szukając toalety. Bardzo zainteresowało ją to, co robiły, i musieliśmy ją trochę namawiać, zanim zgodziła się wyruszyć na szlak. Na terenie rezerwatu wyznaczono pięć oznakowanych tras pieszych, od krótkiej, liczącej zaledwie 1,6 km ścieżki z drewnianymi pomostami wokół laguny po 12,5-kilometrową trasę prowadzącą przez znaczną część obszaru chronionego.
My wybraliśmy 2,9-kilometrowy Szlak Rzeczny (PR3), który okazał się idealnym wyborem na wędrówkę z dzieckiem. Trasa prowadziła przez las, mokradła i drewniane pomosty, a dodatkową atrakcją było geocaching. Jednocześnie spacer nie był zbyt długi. Podczas naszej podróży z Bragi padał deszcz, dlatego las był jeszcze bardzo mokry. Chociaż opady ustały, przez cały czas czuliśmy krople wody spadające z gałęzi drzew.
Las wyglądał niezwykle tajemniczo. Aby uatrakcyjnić spacer naszej córce, sprawdziliśmy, czy w pobliżu znajdują się jakieś skrytki geocachingowe. Były dwie, co w zupełności wystarczyło, aby utrzymać jej motywację przez całą trasę. Geocaching to terenowa gra polegająca na poszukiwaniu ukrytych pojemników, zwanych skrytkami, przy pomocy smartfona lub odbiornika GPS. Skrytki są zakładane przez innych użytkowników, a każda z nich zamienia zwykły spacer lub wędrówkę w małą przygodę.
Podczas podróżowania z dziećmi geocaching świetnie sprawdza się jako sposób na utrzymanie ich zaangażowania i motywacji. W czasie naszych wędrówek dawał córce poczucie celu i zachęcał ją do dalszego marszu oraz odkrywania okolicy. Zamiast skupiać się na długości trasy, z niecierpliwością wypatrywała kolejnej ukrytej skrytki, dzięki czemu sama droga była równie przyjemna jak cel wyprawy.
W tę grę gra z tatą już od dłuższego czasu. Szczególnie ucieszyła się ze znalezienia jednej ze skrytek ukrytej pod ogromnym eukaliptusem, choć niestety notes znajdujący się w środku był całkowicie przemoczony. Sam spacer okazał się bardzo przyjemny. Trasa nie była długa, a po drodze mijaliśmy ogromne poduszki mchu nasiąknięte wodą. Na drzewach rosło również wiele porostów, świadczących o bardzo czystym powietrzu. Wydaje mi się, że zauważyłam porost z rodzaju Ramalina, krzaczkowaty porost będący doskonałym bioindykatorem, ponieważ do prawidłowego wzrostu wymaga czystego, niezanieczyszczonego powietrza.
Podczas całej wędrówki spotkaliśmy zaledwie kilka osób, dzięki czemu okolica sprawiała wrażenie wyjątkowo spokojnej i sprzyjała relaksowi. Podwyższone drewniane pomosty były bardzo dobrze oznakowane, a wzdłuż trasy znajdowało się kilka czatowni ornitologicznych oraz punktów obserwacyjnych. W drugiej części szlaku szliśmy wzdłuż rzeki Estorãos, wcześniej okrążając słodkowodne laguny po drewnianych pomostach. Ponieważ teren wokół lagun jest naturalnie grząski, podmokły i bardzo delikatny, zbudowano rozbudowaną sieć podwyższonych kładek. Dzięki nim odwiedzający mogą swobodnie przemierzać mokradła, nie zapadając się w błoto i nie niszcząc cennych siedlisk przyrodniczych.
W drodze powrotnej do miasta zatrzymaliśmy się na lunch w lokalnej restauracji. Później byliśmy już gotowi, aby odkrywać Ponte de Lima, jedno z najbardziej urokliwych miasteczek północnej Portugalii, często określane jako najstarsze miasto w kraju. Położone nad brzegiem rzeki Lima słynie ze średniowiecznego mostu, nadrzecznych ogrodów pełnych kwiatów oraz spokojnej, relaksującej atmosfery. Nazwa miejscowości dosłownie oznacza „Most nad Limą” i nawiązuje do zabytkowego kamiennego mostu, który był ważną przeprawą na rzymskiej drodze łączącej Bragę z Astorgą.

W kwietniu Ponte de Lima prezentuje się wyjątkowo pięknie, ponieważ parki i nadrzeczne bulwary toną w wiosennych kwiatach i soczystej zieleni. Szczególne wrażenie robią kwitnące glicynie. Samochód zostawiliśmy przy Parque Temático do Arnado, gdzie przywitały nas drzewa pomarańczowe, fontanny, urocze miejsca do odpoczynku oraz niezwykły pokaz kwitnących glicynii. Można było podziwiać kwiaty w wielu odcieniach fioletu, a pnącza poprowadzono tak, że tworzyły tunele, pod którymi można było spacerować z kwiatami zwisającymi nad głową. Opadłe płatki pokrywały alejki, tworząc złudzenie fioletowych dywanów rozciągających się po całym parku. To było zdecydowanie moje ulubione miejsce w całym mieście. Pośrodku parku znajdował się również plac zabaw, który na dłuższą chwilę zajął naszą córkę. Co ciekawe, podczas naszej podróży po Portugalii naprawdę trudno było znaleźć dobrze wyposażone place zabaw, dlatego ten był bardzo miłym zaskoczeniem.
Po opuszczeniu parku ruszyliśmy w stronę centrum miasta, przechodząc przez słynny most, obok którego stoi Igreja de Santo António da Torre Velha. Most ten jest również silnie związany z Camino de Santiago, ponieważ Ponte de Lima jest jednym z ważniejszych przystanków na portugalskim szlaku prowadzącym do Santiago de Compostela. Spacerując po mieście, zauważyliśmy kilku pielgrzymów odpoczywających w pobliżu mostu i robiących sobie przerwę przed dalszą drogą. Widzieliśmy również tablice oferujące proste i niedrogie noclegi dla pielgrzymów, co uświadomiło nam, że ta wielowiekowa tradycja nadal stanowi bardzo ważną część codziennego życia w Ponte de Lima.
Historyczne centrum jest dość niewielkie, ale pełne zabytkowych kamienic. Część z nich stoi opuszczona lub nie została
najlepiej odrestaurowana, co jednak tylko dodaje miasteczku charakteru. Minęliśmy fontannę na placu Camões, z którego
rozciąga się widok na stary rzymski most, a następnie zagłębiliśmy się w wąskie uliczki prowadzące w stronę niewielkiego,
zielonego skweru przy Estátua de António Feijó, gdzie ku naszemu zaskoczeniu zobaczyliśmy duże bocianie gniazdo.
Spędziliśmy również trochę czasu przy Paço do Marquês de Ponte de Lima. Z murów zamkowych rozciąga się piękny widok na miasto. W pałacu mieści się Centrum Interpretacji Historii Wojskowości, którego nie odwiedziliśmy, ponieważ nie wydawało nam się szczególnie interesujące dla naszej córki. Miłośnikom historii wojskowości z pewnością może się jednak spodobać. Następnie przeszliśmy główną ulicą R. Agostinho José Taveira, podziwiając zabytkową zabudowę, aż dotarliśmy nad rzekę i na słynną Avenida dos Plátanos. To idealne miejsce, aby schronić się przed letnim upałem, usiąść na ławce w cieniu platanów i cieszyć się spokojnym widokiem na rzekę. Ostatecznie wróciliśmy wzdłuż nabrzeża do mostu, który ponownie przeszliśmy, kierując się do samochodu.
Wciąż mieliśmy jeszcze trochę czasu na ostatni przystanek bliżej gór Passadiços e Moinhos da Ribeira de S. João, który okazał się wspaniałą niespodzianką. Choć trasa liczy mniej niż dwa kilometry, kryje mnóstwo atrakcji: drewniane kładki, mosty wiszące, niewielkie drewniane budynki będące prawdopodobnie dawnymi młynami wodnymi oraz bardzo malownicze krajobrazy. Nasza córka najbardziej polubiła przechodzenie po kołyszących się mostach i bieganie po drewnianych pomostach, dlatego z radością pokonała całą trasę, ani razu nie narzekając. Uważam, że jest to fantastyczne miejsce na wycieczkę z dziećmi, ponieważ za każdym zakrętem czeka coś ciekawego.

Na miejscu znajduje się nowocześnie wyglądające centrum informacji, jednak niestety było zamknięte, podobnie jak toalety znajdujące się obok ekomuzeum. Gdy przyjechaliśmy, minęliśmy jedynie kilka osób kończących spacer, dlatego przez większość czasu mieliśmy cały szlak praktycznie tylko dla siebie. Jedyną rzeczą, która może być nieco myląca, jest to, że trasa składa się z dwóch oddzielnych odcinków rozdzielonych drogą. Najpierw przeszliśmy większą pętlę, na której znajdują się główne wodospady. Następnie poszliśmy drogą obok miejscowego kościoła aż do ekomuzeum, za którym rozpoczyna się druga część szlaku. Oznacza to, że aby przejść całą trasę, trzeba dwukrotnie pokonać ten sam odcinek drogi. Ponieważ nie ma tam chodnika, a droga jest dość kręta, warto zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza podczas wycieczki z dziećmi.
Choć szlak jest krótki, okazał się znacznie bardziej urozmaicony, niż się spodziewaliśmy. W niecałą godzinę przeszliśmy przez kilka mostów, obejrzeliśmy wodospady, podziwialiśmy stare młyny i cieszyliśmy się spokojem leśnej scenerii. Był to idealny ostatni przystanek przed powrotem do Bragi.
Ponte de Lima okazało się jednym z najważniejszych punktów naszej podróży po północnej Portugalii. Początkowo planowaliśmy tylko krótką wizytę w miasteczku oraz dwa niewielkie spacery, ale połączenie wiosennych kwiatów, spokojnych krajobrazów i przyjaznych rodzinom szlaków sprawiło, że żałowaliśmy, iż nie zaplanowaliśmy tutaj więcej czasu. To właśnie takie miejsce, w którym samo zwolnienie tempa i cieszenie się chwilą staje się częścią całego doświadczenia.
Informacje praktyczne:
-
National Park Lagoas de Bertiandos e São Pedro d’Arcos: wstęp bezpłatny
Czas zwiedzania: 2 godziny Opisy szlaków znajdują się na oficjalnej stronie, gdzie można również pobrać pliki PDF z dokładnym opisem każdej trasy w języku angielskim i hiszpańskim (my wybraliśmy szlak PR3).
- Ponte de Lima:
Parking, wzdłuż rzeki znajduje się wiele darmowych miejsc postojowych.
Bezpłatna toaleta publiczna na placu Camões
Interpretation Center Of Military History - bilet wstępu: €1
Zwiedzanie Ponte de Lima: 1,5-2 godziny - Restauracja: NACOS Restaurante
- Passadiços e moinhos da Ribeira de S.João: wstęp bezpłatny
Czas zwiedzania: 45-60 minut Na początku szlaku znajduje się niewielki bezpłatny parking, mieszczący zaledwie kilka samochodów. Zauważyliśmy również kilka dodatkowych miejsc postojowych w pobliżu Ekomuzeum. Największy parking, jaki znaleźliśmy, to utwardzony plac żwirowy obok kościoła, tuż przy głównej drodze. Prawdopodobnie przeznaczony jest głównie dla osób odwiedzających kościół, ale może być również wygodnym miejscem do zaparkowania, gdy mniejsze parkingi są już pełne.
