Postanowiliśmy wykorzystać jeden z majowych długich weekendów, aby w końcu poznać region Belgii, w którym nigdy wcześniej nie byłam. Szukaliśmy raczej dłuższych szlaków niż krótkich rodzinnych spacerów, więc zostawiliśmy córkę u dziadków i pojechaliśmy w stronę Liège. Pogoda miała jednak inne plany. Prognoza na długi weekend była zaskakująco zła, a nad całą Belgią zapowiadano burze. Ponieważ nasze mieszkanie znajdowało się w Liège, a pogoda wyglądała lepiej w okolicy XIII-wiecznego kompleksu zamkowego Alden Biesen, postanowiliśmy wykorzystać sytuację i zatrzymać się tam po drodze.

Alden Biesen – łatwy szlak wokół zamku

Zdecydowaliśmy się na trasę oznaczoną pomarańczowym krzyżem, która prowadzi przez pola wokół zamku i ma około 8,2 km długości. Szlak zaczyna się dokładnie przy okazałej bramie zamku, gdzie minęliśmy przyjemne miejsce do odpoczynku i małą drewnianą przyczepę o nazwie De Bij-Mobiel. Okazało się, że to przyczepa zaprojektowana w Limburgii, służąca do edukowania mieszkańców o pszczołach i bioróżnorodności. Pokazuje, jak istotne są pszczoły dla zapylania krzyżowego, kluczowego dla rozległych sadów owocowych w tym regionie. Wiosną, w czasie kwitnienia drzew owocowych, musi to być fantastyczne miejsce do odwiedzenia.

Zakrzywiona drewniana kładka wijąca się przez zielone tereny sadów przy zamku Alden Biesen De Bij-Mobiel, drewniana przyczepa ozdobiona symbolami kart do gry, służąca do edukowania odwiedzających o pszczołach i bioróżnorodności

Zostawiając mury zamku za sobą, szlak prowadził nas przez pola uprawne, zalesione doliny strumieni i bujne tereny podmokłe, gdzie znaleźliśmy drewniane kładki nad rzeką Demer. Po drodze minęliśmy wiele przyjemnych miejsc z ławkami i naprawdę spodobała nam się piękna różnorodność tej pętli. Po zakończeniu wędrówki, wracając w stronę parkingu, zwiedziliśmy jeszcze dziedziniec zamku i ogród francuski.

Wędrowiec odpoczywający na drewnianej ławce na końcu kładki nad porośniętym trzciną stawem w okolicy Alden Biesen

Drewniany słupek szlaku w wysokiej trawie z kilkoma sześciokątnymi oznaczeniami tras, w tym pomarańczowym krzyżem Fioletowe irysy kwitnące we francuskim ogrodzie zamku Alden Biesen, ze strzyżonymi stożkami z krzewów i wieżami zamku w tle

Zrzut ekranu z aplikacji do rejestrowania wędrówek pokazujący pętlę o długości 8,87 km wokół zamku Alden Biesen ze statystykami i profilem wysokości o łącznym podejściu 153 m

Esneux – wędrówka przerwana przez burzę

Mimo niestabilnej pogody postanowiliśmy odwiedzić Esneux i spróbować przejść trasę wzdłuż rzeki Ourthe. Niebieska linia na mapie pokazuje trasę, którą pierwotnie planowaliśmy, a czerwona linia trasę, którą faktycznie przeszliśmy. Niestety już po pierwszych 1,5 km zatrzymał nas ulewny deszcz i grzmoty. Ponieważ most, po którym mogliśmy przejść na drugą stronę rzeki, znajdował się prawdopodobnie na szóstym kilometrze trasy, nie mielibyśmy żadnej możliwości skrócenia wędrówki, gdyby pogoda stała się jeszcze bardziej nieprzyjemna. Kiedy burza przeszła, weszliśmy pod górę do kościoła św. Huberta, a następnie ruszyliśmy ścieżką wzdłuż ogrodzenia Château Le Fy, powoli schodząc zboczem w stronę Rue Grandfosse. Stamtąd wracaliśmy do samochodu wzdłuż rzeki, mijając po drodze dworzec kolejowy. Nie była to wędrówka, którą pierwotnie planowaliśmy, ale przynajmniej udało nam się poznać choć trochę tej okolicy pomiędzy burzami, bo gdy ruszaliśmy z miasta w droge powrotną, znowu zaczęło pagać.

Zrzut ekranu z aplikacji do rejestrowania wędrówek pokazujący trasę o długości 5,29 km wzdłuż rzeki Ourthe w okolicy Esneux ze statystykami i profilem wysokości o łącznym podejściu 113 m

Hautes Fagnes – długa wędrówka przez las oraz drewniane pomosty

Następnego dnia prognoza pogody była znacznie lepsza, ale tylko do godziny 16, więc musieliśmy zadbać o to, żeby być na początku szlaku najpóźniej o 10. Z naszego mieszkania mieliśmy jeszcze 60 km do przejechania, co zajęło nam około godziny bez dodatkowych korków. Warto pamiętać o tym, że jedzie się drogami lokalnymi, więc w zależności od natężenia ruchu może to potrwać znacznie dłużej.

Parking obok restauracji i małej kaplicy był rano całkiem pusty. Miałam zaznaczone kilka ścieżek w aplikacji Organic Maps, którymi chciałam pójść, ale musieliśmy zmodyfikować trasę z powodu podmokłych odcinków, których nie dało się przejść. Kilka poprzednich dni było zdecydowanie bardziej deszczowych niż reszta miesiąca. Na początku szliśmy bardzo wyraźnymi leśnymi ścieżkami. Za każdym razem, gdy próbowaliśmy skręcić głębiej w las i podążać mniejszymi ścieżkami, zatrzymywał nas bardzo błotnisty teren, więc zdecydowaliśmy się trzymać głównej trasy.

Jedną z rzeczy, która szczególnie mi się spodobała na początku szlaku, była wełnianka rosnąca na dużym obszarze. Jej puszyste, białe kłosy pięknie były widoczne na tle zielonej i brązowej roślinności, sprawiając, że krajobraz wyglądał jak pokryty małymi kłębkami bawełny.

Żwirowa ścieżka przez otwarte wrzosowiska Hautes Fagnes, otoczona brzozami i wysokimi trawami Puszyste białe kłosy wełnianki rosnące pomiędzy kępami traw na terenach podmokłych Hautes Fagnes

Las był bardzo cichy i rozległy, a tablice wskazywały trasy dla rowerów górskich w okolicy. Częściowo szliśmy właśnie tymi trasami, a później skręciliśmy na mniejsze leśne ścieżki. Najdalszym punktem, do którego dotarliśmy, był ładny punkt widokowy z zadaszoną platformą i kilkoma ławkami. Stamtąd słyszeliśmy i widzieliśmy kaskady wody spływające w dolinie poniżej. Zauważyłam na mapie małą ścieżkę prowadzącą stromo w dół, w kierunku strumienia, i postanowiliśmy nią zejść. To była dla mnie jedna z ciekawszych część wędrówki, było tu więcej skał, a ścieżka była wąska i stroma, co osobiście lubię znacznie bardziej. Bardzo szybko dotarliśmy do strumienia, gdzie ku naszemu zaskoczeniu zauważyliśmy wiele osób na drugim brzegu. Widziałam w pobliżu trasę o nazwie Promenade de la Hoëgne, która prowadziła wzdłuż rzeki, i myślę, że trafiliśmy właśnie na jej fragment, aż do mostu Pont du Centenaire.

Okolica strumienia była naprawdę interesująca, z drewnianymi kładkami i mostkami, ale był to zdecydowanie najbardziej zatłoczony odcinek całej wędrówki. Wiele razy musieliśmy czekać, żeby przepuścić innych, ponieważ szli znacznie wolniej od nas, a ścieżka była bardzo wąska, więc wyprzedzanie nie było łatwe.

Skalisty leśny strumień spływający kaskadami po kamieniach obok drewnianych schodów, z wędrowcem odpoczywającym na brzegu w Hautes Fagnes Leśny strumień pełen głazów wijący się pomiędzy omszałymi skałami i powalonymi kłodami w Hautes Fagnes

Jedną z rzeczy, która natychmiast zwróciła moją uwagę, był kolor wody w niektórych strumieniach. Była zaskakująco ciemna, niemal rdzawobrązowa, i wyglądała trochę jak herbata. Mimo to woda była na tyle przejrzysta, że można było dostrzec kamienie na dnie. Jej kolor pochodzi od materii organicznej uwalnianej przez torf i roślinność tego podmokłego krajobrazu, nadając strumieniom charakterystyczną, ciemną barwę. Od mostu postanowiliśmy zawrócić w kierunku parkingu, na którym zostawiliśmy samochód. Już po kilkuset metrach znów byliśmy sami.

Rustykalny drewniany mostek z poręczą z gałęzi przecinający rdzawobrązową rzekę Hoëgne w okolicy Pont du Centenaire Nasłoneczniona ścieżka przez wysoki las świerkowy z miękkim dywanem igieł i połamanych gałęzi

Zastanawiałam się, gdzie są te charakterystyczne drewniane kładki, które widziałam na tak wielu zdjęciach. Dotarliśmy do nich dopiero na ostatnich 3 kilometrach wędrówki. Już wtedy mój mąż już narzekał na ból stóp i okazało się, że ma kilka pęcherzy. Dlatego, kiedy dotarliśmy do ostatniego odcinka ścieżki prowadzącej w stronę parkingu, zdecydowaliśmy, że ja przejdę jeszcze małą pętlę po drugiej stronie głównej drogi, żeby zobaczyć, jak wygląda tamtejszy krajobraz, a on poczeka w samochodzie. Kiedy się rozdzieliliśmy, przeszłam przez główną drogę obok hotelu Le Mont Rigi i weszłam na obszar zwany Hautes Fagnes, który bardzo różnił się od reszty trasy. Krajobraz jest tam niezwykle otwarty, z niewielką liczbą drzew na horyzoncie. Przez większość czasu trzeba jednak poruszać się po drewnianych kładkach, ponieważ teren jest w dużej mierze podmokły. Można tu odbyć naprawdę piękne spacery prowadzące po licznych kładkach. Zrobiłam tylko szybką, około 3-kilometrową pętlę, żeby zobaczyć ten obszar, ale po tej stronie głównej drogi można wybrać się na znacznie dłuższą wędrówkę, aż do kolejnego rezerwatu przyrody, Fagne de Brackvenn, z parkingiem Nahtsief.

Drewniana kładka z poręczami przecinająca ciemny torfowy strumień otoczony brzozami w Hautes Fagnes Drewniana kładka wijąca się przez otwarte wrzosowiska pod dramatycznym, zachmurzonym niebem w Hautes Fagnes

Osoby, które naprawdę chcą stanąć na najwyższym szczycie Belgii, mogą podjechać nieco dalej, na parking Signal de Botrange. W rzeczywistości jest to jednak tylko wierzchołek wzgórza ze schodami, znajdujący się tuż obok parkingu, dlatego postanowiliśmy to pominąć. W 1923 roku zdecydowano się zbudować te schody, aby podnieść symboliczny najwyższy punkt Belgii dokładnie do wysokości 700 metrów, ponieważ naturalny wierzchołek znajduje się kilka metrów niżej. Oczywiście Signal de Botrange może być również świetnym punktem startowym kolejnej niesamowitej wędrówki po tej okolicy. Była to intensywna, ale bardzo satysfakcjonująca wędrówka, pełna pięknych krajobrazów i zaskakująco małej liczby ludzi. Więcej osób spotkaliśmy jedynie na krótkim odcinku wzdłuż strumienia w pobliżu Pont du Centenaire oraz w okolicy parkingu, gdzie znajdują się słynne drewniane kładki.

Zrzut ekranu z aplikacji do rejestrowania wędrówek pokazujący trasę o długości 22,92 km przez Hautes Fagnes ze statystykami i profilem wysokości o łącznym podejściu 435 m

Vallon du Ninglinspo – piękny, ale zbyt zatłoczony

Ostatni dzień zaczęliśmy od wędrówki w okolicy Vallon du Ninglinspo. To było największe rozczarowanie naszego wyjazdu. Po pierwsze, musieliśmy zaparkować samochód nieco dalej od początku szlaku, ponieważ jeszcze przed godziną 10:00 oba małe parkingi były już pełne. Bardzo szybko sama wędrówka stała się nieco myląca. W niektórych miejscach między drzewami rozciągnięto taśmy wskazujące, że ze względu na prowadzone w okolicy prace, powinniśmy przejść inną trasą, ale nie było jasne, którędy właściwie należy iść. Czasami strzałki wskazywały nawet kierunki, w których przejście przez strumień było niemożliwe. Było też bardzo tłoczno, a im dalej szliśmy, tym sytuacja robiła się gorsza. Spotkaliśmy wiele osób z małymi dziećmi, ale ta wędrówka wcale nie była łatwa. Nie polecałabym jej rodzinom z małymi dziećmi ze względu na liczne śliskie kamienie, błoto i miejsca, w których trzeba było robić większe kroki. Zauważyłam, że wiele dzieci miało trudności z pokonaniem tych odcinków. My również wielokrotnie musieliśmy czekać, ponieważ inni turyści mieli problemy z przejściem przez najwęższe fragmenty ścieżki, które tego dnia były szczególnie błotniste. Mieliśmy wrażenie, że tak duża liczba turystów mocno wpłynęła na ten krajobraz. Wszędzie było widać liczne wydeptane ślady, a niektóre miejsca wyglądały tak, jakby przyroda wyraźnie cierpiała z powodu ogromnej liczby odwiedzających.

Zatłoczona skalista ścieżka z drewnianą poręczą obok małego wodospadu w Vallon du Ninglinspo Spokojny leśny strumień płynący po kamieniach z ławką na polanie przy Vallon du Ninglinspo

Po około 3 km postanowiliśmy na chwilę odejść od głównej trasy i wydłużyć naszą wędrówkę o dodatkową, 6-kilometrową pętlę prowadzącą do La Charmille du Haut Marêt. To urokliwa aleja o długości 573 metrów, w której ponad 4500 grabów tworzy niesamowity, zielony tunel. I właśnie ta część wędrówki okazała się dla nas największym pozytywnym zaskoczeniem. Po zatłoczonej i momentami chaotycznej trasie Ninglinspo nagle znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie, spokojnym, cichym i niemal pustym. Przez większość czasu nie spotkaliśmy nikogo. Szliśmy dobrze utrzymanymi leśnymi ścieżkami, które bez problemu znaleźliśmy na mapie w Organic Maps, aż dotarliśmy do słynnej alei.

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną, wybierając inną trasę przez las. Ścieżki były tutaj dość szerokie i niemal całkowicie płaskie, dzięki czemu szło się bardzo przyjemnie. Tylko raz, mniej więcej na ósmym kilometrze, skręciliśmy w niewłaściwą stronę, ale szybko zorientowaliśmy się w sytuacji. Po drodze mijaliśmy również kilka tablic wskazujących trasy rowerowe. Kiedy w końcu wróciliśmy na trasę Ninglinspo, druga połowa wędrówki okazała się znacznie łatwiejsza. Szeroka, wygodna ścieżka prowadziła przez las i nie sprawiała już żadnych problemów. Ta część była zdecydowanie mniej spektakularna – widoków było niewiele, a krajobraz nie zmieniał się tak często jak wcześniej. Z drugiej strony nie musieliśmy już przedzierać się przez błoto ani uważać na śliskie skały, więc po trudniejszym początku był to całkiem przyjemny sposób na zakończenie wędrówki.

Dwóch rowerzystów odjeżdżających spokojną leśną drogą otoczoną wysokimi drzewami w okolicy Ninglinspo Tunel z wygiętych, splecionych grabów tworzących zielone sklepienie nad ścieżką w La Charmille du Haut Marêt

Zrzut ekranu z aplikacji do rejestrowania wędrówek pokazujący trasę o długości 12,56 km przez Vallon du Ninglinspo ze statystykami i profilem wysokości o łącznym podejściu 354 m

Heid Des Gattes – krótka dodatkowa wędrówka w okolicy Aywaille

Ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu, a pogoda nadal była stabilna, postanowiliśmy zatrzymać się w Heid des Gattes, niedaleko Aywaille. Tym razem na wędrówkę wybrałam się sama, a mój mąż został na ławce nad brzegiem rzeki bo wciąż miałam ochotę trochę pochodzić i zobaczyć, co kryje się na wzgórzu. Po krotkim ale stromym podejściu teren szybko się wypłaszczył, a między drzewami zaczęły pojawiać się widoki na miasto i rzekę znajdującą się poniżej. Na górze minęłam kilka małych domów i ruszyłam wyraźną ścieżką, która doprowadziła mnie do pole, na którym spotkałam dwa osły i w tej okolicy zaczęłam szukać drogi powrotnej na parking. Ścieżka prowadząca w dół była wąska i dość stroma, ale szybko dotarłam do niższych partii wzgórza.

Skalista leśna ścieżka z czerwono-żółtym oznaczeniem szlaku na drzewie, pnąca się kamienistym zboczem w Heid Des Gattes Biały osioł w czerwonym kantarze wyglądający przez ogrodzenie na zielonym pastwisku w Heid Des Gattes

Widok ze szczytu wzgórza w Heid Des Gattes na głębokie wyrobisko dawnego kamieniołomu i wioskę Aywaille w dolinie poniżej

W drodze powrotnej, w kierunku miejsca, gdzie miały znajdować się kozy, ze szczytu wzgórza zauważyłam coś naprawdę niezwykłego. W ziemi znajdowała się ogromna, głęboka dziura, przypominająca niemal krater, a na jej dnie rosły drzewa. Widok z góry robił ogromne wrażenie, a najbardziej zaskoczyło mnie to, jak nagle teren urywał się w dół. Na dużej części krawędzi nie było żadnego ogrodzenia ani innego zabezpieczenia, więc wyglądało na to, że ktoś mniej uważny mógłby bez problemu spaść kilka metrów w dół. Wzdłuż niektórych fragmentów ustawiono ogromne kamienie, ale nie wyglądały one na wystarczające zabezpieczenie wszystkich potencjalnie niebezpiecznych miejsc.

Później dowiedziałam się, że na tym terenie znajduje się kilka starych kamieniołomów, a to było jedno z dawnych wyrobisk. Niestety, żadnych kóz tym razem nie udało mi się zobaczyć. W okolicy znajdowała się tablica informacyjna dotycząca podchodzenia do kóz i ich karmienia, dlatego nie jestem pewna, czy można je spotkać tylko w określonych porach roku lub dnia, czy też po prostu nie przebywają tam już na stałe. Na tym zakończyła się nasza ostatnia przygoda tego wyjazdu. Pozostało nam już tylko wrócić po córkę do dziadków i ruszyć w drogę powrotną do Leuven.

Stary kamienny budynek z blaszanym dachem i zieloną tablicą z napisem „Réserve Naturelle de la Heid des Gattes”, z trawiastą ścieżką prowadzącą do otwartych drzwi Tablica powitalna rezerwatu przyrody Heid des Gattes z zasadami w języku francuskim i niderlandzkim oraz mniejszym oznaczeniem dawnego kamieniołomu Goiveux na wysokości 185 m

Mapa szlaku pokazująca pełną pętlę Goiveux i La Falize przez rezerwat przyrody Heid des Gattes w okolicy Aywaille

Zrzut ekranu z aplikacji do rejestrowania wędrówek pokazujący trasę o długości 3,31 km w okolicy Aywaille ze statystykami i profilem wysokości o łącznym podejściu 216 m

Informacje praktyczne:

Alden Biesen
Opis szlaku: wandeleninlimburg.be
Czas przejścia: 1 godz. 45 min
Długość trasy: 9 km
GPX: pobierz
Bezpłatny parking: Google Maps
Zamek: alden-biesen.be
De Bij-Mobiel: boomgaardenstichting.be

Esneux
Bezpłatny parking obok mostu: Google Maps

Hautes Fagnes
Bezpłatny parking obok restauracji La Baraque Michel: Google Maps
Czas przejścia: 5 godz. 45 min
Długość trasy: 23 km
GPX: pobierz
Signal de Botrange: Google Maps

Balade du Ninglinspo
Parking: wzdłuż drogi, ponieważ płatny parking był całkowicie pełny jeszcze przed godziną 10:00. Zauważyliśmy też drugi parking, bezpłatny, ale również był pełny, a połowa z niego była zamknięta z powodu prac budowlanych. Chodzenie wzdłuż drogi jest niebezpieczne, bo samochody stoją po obu stronach, tworząc głębokie błoto na poboczach. Mam nadzieję, że wkrótce powstanie nowy parking, bo obecnie w tej okolicy panuje duży chaos.
Czas przejścia: 3 godz. 45 min
Długość trasy: 12,5 km
GPX: pobierz

Aywaille
Bezpłatny parking: duży parking obok Google Maps
Szłam ścieżką zaznaczoną w Organic Maps, która nie była widoczna na Google Maps.
Czas przejścia: 1 godz.
Długość trasy: 4 km
GPX: pobierz

Gdzie się zatrzymaliśmy
Mieszkanie na Airbnb w Liège: airbnb.com